czwartek, 4 sierpnia 2016

Hydrominum- ktoś coś wie?


Kilka dni temu spotkałam się ze znajomą. Zaczęłyśmy rozmawiać na temat ćwiczeń, bycia fit i o tym, że ona również zapisała się na siłownię. Temat zszedł na cellulit. Musiałam się trochę wyżalić, więc opowiedziałam, że od kilku miesięcy użeram się z cellulitem, który zajął niemal całe moje uda. I choć nie ma go bardzo dużo, jednak jest i na go widzę. Od słowa do słowa, opowiedziała mi, że jej przyjaciółka ma, albo raczej miała, ten sam problem- dokuczał jej cellulit wodny. Zaczęła brać Hydrominum- suplement diety, który przedstawiłam na powyższym zdjęciu. Poleciła mi ten środek, bo ponoć u jej przyjaciółki zadziałał bardzo dobrze. Normalnie pewnie pobiegłabym do apteki i zaczęła łykać tabletki, ale stwierdziłam, że najpierw to sprawdzę. Włączyłam więc komputer i zaczęłam szukać opinii. Do tej pory jestem w kropce, ponieważ jedni pisali, że zadziałało rewelacyjnie, inni, że w ogóle nie widzą efektów, a jeszcze inni, że wręcz odwodnili się przez ten środek. Nie mam pojęcia komu wierzyć, ale przypuszczam, że na każdego zadziała inaczej. Ja jednak nie mam czasu na pomyłki, więc chyba jednak zrezygnuję.

A może ktoś z was próbował? Może ktoś stosuje i może coś powiedzieć o Hydrominum? Każda opinia jest pomocna- pamiętajcie. Liczę na trochę subiektywizmu ;)
Piszcie, jeśli stosowałyście.

niedziela, 26 czerwca 2016

Dzień jak co dzień, czyli jak ćwiczę, co jem.

Kochane moje, zacznę od zdjęć, bo myślę, że jednak efekty lubimy widzieć, a nie tylko o nich słyszeć lub czytać.

Oto jak zmieniła się moja sylwetka w ciągu 2 miesięcy:


Zmiany nie są ogromne, ale widać je na brzuchu i trochę na udach. Osoby bardziej przy sobie będą widziały zdecydowanie większe efekty podczas zmiany trybu życia na zdrowszy, ponieważ nastąpi spora zmiana wagi. Jednakże osoby takie jak ja, czyli te, które dążą jedynie to skorygowania sylwetki, jej niektórych części (jak niewielka oponka, czy tłuszczyk z wewnętrznej strony ud), zobaczą je zdecydowanie wolniej. Chcę was po prostu ostrzec, byście były cierpliwe :)
Moje efekty są takie jak widać, na brzuchu zmniejszyła się moja mała 'oponka' w dolnej części brzucha i 'zbudowałam' lekkie mięśnie, spadł mi około centymetr z wewnętrznej części ud i pośladki są delikatnie bardziej okrągłe, ale akurat nie mam zdjęcia- to następnym razem ;)

A teraz to, o czym chciałybyście wiedzieć najwięcej, o czym zadajecie mi dziesiątki pytań na twitterze, czyli JAK TO OSIĄGNĘŁAM.

Nie ukrywam, że kluczem do sukcesu jest systematyczna i sumienna praca. Na sukces ten składają się 2 nieodłączne rzeczy: ĆWICZENIA + DIETA. Jeśli będziecie ćwiczyć, ale bez diety- osiągniecie niewiele i odwrotnie również. Oczywiście jakiś efekt będzie, ale przypuszczam, że powolny i zarazem nie taki, który by was satysfakcjonował.

Jak już wspominałam, moja przygoda ze zdrowszym trybem życia trwa dopiero 2 miesiące. Przez ten cały czas pracowałam 7 dni w tygodniu ( i pracuję jeszcze do końca tego miesiąca), więc nie miałam szansy na dobrą dietę, tak więc jeśli chodzi o tą kwestię, mogłam zrobić naprawdę niewiele. Uwielbiam też słodycze i tej przyjemności nie potrafiłam i nie potrafię wciąż się wyrzec, choć staram się przynajmniej zmniejszyć ilość przyjmowanych cukrów. Zrezygnowałam jednak praktycznie całkowicie z pizzy, hamburgerów, kebabów i innych fast-foodów, które uwielbiam. To udało mi się ograniczyć w co najmniej 90%, bo... no raz w miesiącu zdarzy mi się zjeść jakąś zapiekankę :) Poza niezdrowym fast-foodem i smażenizną, całkowicie wykluczyłam ze swojej diety soki i napoje sztucznie barwione. Piję jedynie wodę i 'mikstury', które przyrządzam praktycznie codziennie. Jeśli chodzi o soki, to jedynie takie 100% owoców, które również przyrządzam sama- przepraszam, ale nie ufam etykietkom na kartonach ;D Jeśli chodzi o częstotliwość spożywanych posiłków, staram się to robić bardzo regularnie i dość często, ale w niewielkich ilościach. Jem 'coś' co 2 godziny, ale poza tymi stałymi posiłkami (śniadanie, obiad, kolacja), są to jedynie owoce, sałatki, jogurty itd. Wodę piję tak często jak tylko się da, czyli co chwilę po łyczku. Apropo owoców- staram się jeść ich naprawdę dużo, ponieważ jak dowodzą badania, powinniśmy spożywać ich co najmniej 0,5 kg dziennie, dlatego jem wszystko co mi w rękę wpadnie ;P W kwestii diety narazie udało mi się zmienić jedynie tyle, ale teraz, gdy będę miała trochę wakacji, więcej czasu wolnego, będę mogła skupić się na tym, by posiłki były pożywne i bardzo zdrowe.

Druga istotna kwestia, za którą wzięłam się naprawdę porządnie, czyli ćwiczenia. Na to znajduję czas niemal codziennie. Nie można tragicznie przemęczać ciała, a nasze mięśnie potrzebują odpoczynku i regeneracji, więc ilość godzin musicie dopasować indywidualnie do siebie, na podstawie obserwacji swojego organizmu, ale ja ćwiczę przez 6 dni w tygodniu (niedziela to mój dzień odpoczynku) na siłowni w moim mieście. Każdy z treningów trwa od 1h10min do 1,5h czasu. Nie mam pojęcia czy to długo, czy krótko, ale widocznie mi wystarcza, widocznie tyle potrzebuję. Nie ukrywam, że treningi są dość intensywne i ... UWAGA, to, o co pytałyście najczęściej- co ćwiczę.

No więc, wchodzę na siłownie i... mój trening składa się z 3 części: cardio, model, cardio.
Zaczynam od bieżni- biegam na niej ok. 15 minut.
Następnie wchodzę na orbitrek- 15 minut.
Trzecia pozycja to rowerek- 10 minut.
Tak więc część pierwsza trwa ok. 40 minut i w zupełności wystarczy, by nieźle was upocić i wymęczyć :)
Oczywiście znam już swoje możliwości i obciążenie każdej maszyny ustawiam indywidualnie pod siebie, ale jeśli was to interesuje, to mogę podać obciążenia, które stosuję (choć nie wiem, czy w maszynach różnych firm te obciążenia nie będą różne).

Na bieżni ustawiam na początku 6-7 km/h i robię szybki marsz na tej prędkości przez 10 minut, po czym zwiększam do 9 km/h i wtedy już biegnę.
Orbitrek nastawiam na 4 i zwiększam o jeden co dwie minuty, czyli zaczynając od 4 kończę zazwyczaj na 9.
Rower ustawiam na opcję ,,cardio", uzupełniam w opcjach swój wiek oraz wagę, a w międzyczasie maszyna mierzy mój heart rate (nie wiem jak to nazwać... bicie serca, puls?) i sama dopasowuje obciążenie, które zwiększa co kilka minut.

Następną częścią są ćwiczenia modelujące.
Zaczynam więc od maszyny, na której ćwiczę wewnętrzną stronę ud, na maszynie do tego przeznaczonej, ale nie mam pojęcia jak ona się nazywa, ale jeśli chcecie zobaczyć o co chodzi to > KLIK. Takie ćwiczenie wykonuję ok 10 minut i jest to średnio 5 serii po 20 powtórzeń na obciążeniu 30 kg.
Kolejno zmieniam miejsce i idę na materac. Zaczynam od najprostszego, czyli brzuszków. Wykonuję ok 5 serii po 15-20 powtórzeń. Pamiętam oczywiście o ich prawidłowym wykonywaniu.
Trzecim ćwiczeniem jest ćwiczenie podczas którego leżę na plecach z nogami ugiętymi i powoli unoszę oraz opuszczam miednicę, pamiętając o mocno zaciśniętych pośladkach. Do tego biorę 5 kg ciężarek (z serii tych gumowych, zakładanych na sztangę) i przytrzymując dłońmi, układam na miednicy. Daje mi to dodatkowe obciążenie. Robię 5 serii po 15 powtórzeń.
Ostatnie ćwiczenie to kolejne modelujące pośladki. Ustawiam się na materacu w pozycji "pieska", podpierając się dłońmi i unoszę do góry (w tył) ugiętą nogę. Unoszę ją pulsacyjnym ruchem. Czyli do góry, 3 pulsacje, na dół. I tak powtarzam 5 razy, po czym zmieniam nogę, a potem znowu wracam do poprzedniej. Robię takie krótkie serie z 5 razy na każdą nogę.
Materac zajmuje ok. 20 minut mojego czasu. Po tym wszystkim wracam do cardio, ale jedynie na 10-15 minut i wybieram sobie jakie ćwiczenia chcę wykonywać. Zazwyczaj jest to 5 minut orbit i 5 minut 5, albo 10 minut orbitrek itd. Ostatnia część trwa jedynie 10-15 minut i jest zakończeniem moich ćwiczeń :)

Tak wygląda mój czas spędzony na siłowni. Za każdym razem praktycznie tak samo i zmieniam naprawdę niewiele, chyba że dodaję jakieś drobne elementy, ale to się zdarza rzadko, bo jestem zbyt leniwa ;P heheh

Jeśli chodzi o czas, ćwiczę zawsze wieczorem. Zaczynam ok. godziny 19:00, ponieważ jak już mówiłam, codziennie pracuję i nie mam innej możliwości. Zdecydowanie zdrowsze i efektywne są jednak ćwiczenia z rana, więc jeśli macie możliwość, a na pewno macie, bo właśnie rozpoczęły się wakacje, ćwiczcie z rana! To daje naprawdę dużo energii i pozytywnego nastawienia na cały dzień.

Ja chodzę na siłownię, ale wiem, że nie każdy ma na to pieniądze. Pamiętajcie jednak, że siłownia wcale nie jest niezbędna! Pisałam o tym w poprzednim poście > KLIK. Przecież zawsze możecie pobiegać bez użycia bieżni, pojeździć na zwyczajnym rowerze, a zamiast ciężarków użyć zwykłej butelki z wodą! :) Wystarczy jedynie kawałek miejsca i dobre chęci.

Mam nadzieję, że wiecie już wszystko, co chciałyście wiedzieć apropo tego "Jak udało mi się TO zrobić?!". Jeśli macie jeszcze jakieś pytania- śmiało piszcie ;)

Pssssst! Zapraszam na tt www.twitter.com/bullishmind

[ SPIS POSTÓW ]

1. Jak to się zaczęło? Ćwiczenia pomogły mi wyjść z depresji.
2. Nie mam kasy na siłownię. Co robić?
3. Dzień jak co dzień- czyli co ćwiczę, co jem.
4. Hydrominum- ktoś coś wie?
5. 

czwartek, 26 maja 2016

Nie mam kasy na siłownię! Co robić?

Kochane moje czytelniczki! Głowa do góry! Brak kasy na siłownię to naprawdę niewielki problem. Ja akurat mogę sobie na to pozwolić, ponieważ już pracuję, ale zdaję sobie sprawę z tego, że wiele z was jeszcze się uczy i nie dostaje kieszonkowego lub po prostu woli przeznaczyć je na coś innego. Jasne, to zrozumiałe. Świat się jednak nie wali, bo tak naprawdę, sama uważam, że to trochę zbędny wydatek, gdyż większość ćwiczeń możemy wykonać w domu (nawet bez specjalnego sprzętu) lub na świeżym powietrzu. Ja jednak chodzę, ponieważ potrzebuję dużej motywacji, a ludzie, którzy tam ćwiczą, dają mi to, czego potrzebuję. Patrząc na innych sama mam ochotę dać z siebie więcej, ale teraz nie o tym. Tak jak wspominałam wyżej, na każdą praktycznie partię ciała możemy wykonać ćwiczenia do których nie potrzebujemy żadnych z przyrządów dostępnych na siłowni. Przygotowałam dla was kilka takich ćwiczeń, bo zapewne ciężko jest uwierzyć mi na słowo, dlatego pokażę jak ja ćwiczę, kiedy nie mogę iść na siłownię i jak ćwiczyłam zanim kupiłam karnet. Od razu mówię, że ćwiczenia te nie są żadną ściemą i naprawdę działają, jeśli tylko robicie je regularnie i trzymacie zdrową dietę.

Po pierwsze...
Pływanie, jazda na rowerze i na rolkach, to najlepszy trening cardio, który powoduje spalanie naszej tkanki tłuszczowej. Do tego dołącza się jeszcze bieganie, jeśli ktoś oczywiście lubi, a do tego nie potrzeba już zupełnie niczego- ani rolek, ani roweru, ani basenu :) To naprawdę proste! Nie wiem czy was to zaskoczy, czy też nie, ale wystarczy 40 minut dziennie intensywnego treningu w wyżej opisanych dyscyplinach, aby po dosłownie miesiącu, zobaczyć pierwsze efekty i móc z dumą stanąć na wadze :)

BRZUCH:
1. Kręcenie biodrami- to ćwiczenie wydaje się dziecinnie proste i mało przydatne, ale daje świetne efekty. Jednak musimy pamiętać, aby ruchy były obszerne, a mięśnie brzucha mocno spięte.
Robimy po 15 obszernych obrotów w jedną i w drugą stronę- co najmniej 5 serii na każdą.

2. Brzuszki- to bardzo popularne ćwiczenie modelujące nasze mięśnie brzucha. Ważne jest jednak poprawne wykonanie tego ćwiczenia, ponieważ źle wykonane, nie da żadnego efektu. Mięśnie brzucha oczywiście mocno spięte, dłonie ułożone za szyją, bądź na klatce piersiowej- tak, by było ci najwygodniej. Pamiętaj, by unosić ciało tylko i wyłącznie mięśniami brzucha, NIE kręgosłupem, bo to może się źle skończyć. Wykonując brzuszki nie kładź się za każdym razem na podłożu, muszą to być dość krótkie, pulsacyjne ruchy. Gdy je wykonujesz, zapamiętaj również, by nie rozluźniać mięśni.
Wykonujemy co najmniej 5 serii po 20 powtórzeń.


POŚLADKI:
3. Squady- to inaczej przysiady. Kolejne bardzo proste ćwiczenie, które dobrze trzeba wykonać. Stajemy w rozkroku na szerokość naszych ramion (nie za szeroko) i schodzimy do dołu. Pozycja po zejściu powinna wyglądać tak, jak byś siedziała na krześle. Plecy proste, pośladki mocno spięte i napięte, kolana nie mogą wychodzić za linię palców, więc nie wypychamy ich zbytnio do przodu. Ważne jest, aby po wyprostowaniu się, lekko wypchnąć biodra do przodu i nie "rozpinać" pośladków.
Powinnyśmy wykonywać codziennie przynajmniej 5 serii po 20 powtórzeń.


4. ,,Stówka w pośladkach"- to ćwiczenie, nazwała tak pani która uczyła mnie kiedyś wf'u, więc ja nie zmieniłam nazwy :) Kładziemy się na plecach, ręce wzdłuż tułowia i unosimy biodra jak tylko wysoko się da, ściskając pośladki tak mocno jak byśmy trzymały między nimi stówkę i nie chciały jej upuścić ;) Dla utrudnienia możemy wziąć coś cięższego (np. butelkę z wodą) i ułożyć ją na miednicy, by było trochę ciężej- ja wykonuję to ćwiczenie z pięciokilowym ciężarkiem.
Ćwiczenie powinno być wykonywane w 5 seriach po 20 powtórzeń.


NOGI:
5. Unoszenie nóg- proste jak konstrukcja cepa, prawda? Kładziemy się na boku, podpierając ciało rękami (lub jedną ręką) i dość szybkimi ruchami unosimy nogę do góry i opuszczamy na dół. Należy pamiętać, by pośladki, nogi i brzuch były napięte. Wykonujemy 15 szybkich uniesień, zmieniamy stronę, 15 uniesień na drugą nogę i wracamy do pierwszej.
Wykonujemy 15 powtórzeń po co najmniej 5 serii na każdą nogę.


Wiem, że zapewne znajdą się osoby, które stwierdzą, że ten post nie ma najmniejszego sensu, bo każdy zna te ćwiczenia, ale z doświadczenia wiem, że nie każdy poprawnie je wykonuje, a na wiele się już napatrzyłam, przysięgam. Pamiętajcie, że źle wykonywane ćwiczenia mogą nie tyle nie pomóc, co po prostu zaszkodzić.
Teraz już widzicie, że na każdą partię znajdzie się ćwiczenie, które pomoże wam schudnąć oraz wymodelować wasze ciało. A teraz do dzieła dziewczyny!!! ♥
Przesyłajcie zdjęcia jak ćwiczycie jeśli macie ochotę, wrzucajcie na swoje blogi, piszcie, pokażcie, że potraficie walczyć o siebie, pokażcie, że jesteście piękne!

Pssssst! Zapraszam na tt www.twitter.com/bullishmind

poniedziałek, 23 maja 2016

Jak to się zaczęło? Ćwiczenia pomogły mi wyjść z depresji.

Kochani, moja historia z ,,byciem fit" nie jest zbyt długa, bo zaczęła się około miesiąc temu, ale zaczynając od początku... Historia właściwie nie jest długa. Trzy lata temu byłam modelką i szło mi naprawdę nieźle, ale wszystko dość szybko się skończyło, ponieważ chodziłam wtedy do szkoły, matura zbliżała się dużymi krokami, nie chciałam nic zawalić. Po roku więc zrezygnowałam ze wszystkiego i można powiedzieć, że zapomniałam. Ostatnio jednak sporo się pozmieniało w moim życiu i myślę, że do decyzji o powrocie musiałam po prostu dojrzeć. Kilka miesięcy temu miałam okres załamania, kiedy nie miałam pracy, szkoła tylko weekendowo, więc całymi dniami siedziałam w domu. Totalny no life w każdym negatywnym znaczeniu. Miałam cholerną depresję. Z początkiem kwietnia poszłam do pracy i myślałam, że coś się zmieni, ale praca w sklepie nie jest moim szczytem marzeń, więc wszystko to dobiło mnie jeszcze bardziej. Siedząc za ladą wciąż czuję, że się nie rozwijam, że jedynie mój zegar biologiczny pędzi do przodu, a ja stoję w miejscu. To frustrujące. W tym roku kończę szkołę i teraz już w sumie nic nie trzyma mnie w miejscu. Postanowiłam, że wrócę. ALE... przez te trzy lata przerwy, gdy nie myślałam nawet o powrocie, trochę się "zapuściłam". Tłuszczyku przybyło tu i tam. Wiem, że nie jestem gruba, na szczęście chyba nie mam do tego predyspozycji, ale wiem, że trochę się zaniedbałam. Jeśli chodzi o ćwiczenia to chciałabym głównie zgubić centymetr w udach i na brzuchu, ale o tym kiedy indziej ;) Zaczęłam chodzić na siłownię! Zmotywowałam się i miesiąc temu kupiłam karnet. Pomimo, że po wielu godzinach w pracy jestem wykończona, znajduję siłę, by iść na półtora godziny dziennie na siłownię. Teraz, po miesiącu ćwiczeń, wydaje mi się, że siłownia pomogła mi poniekąd wyjść z depresji. Wszystko dlatego, że ćwiczę dość intensywnie, bo wiem czego chcę, wiem do czego dążę i co najważniejsze- widzę progres. Nie staję przed lustrem i nie użalam się nad sobą mówiąc ,,nie widzę efektów", bo ja naprawdę je widzę. Pomimo, że dzisiaj mija bodajże 28 dzień ćwiczeń, ja widzę już jakikolwiek efekt. Ja po prostu wierzę w siebie i doskonale wiem co chcę osiągnąć. Mam nadzieję, że mi się uda, że również uda mi się zmotywować Was. Trzymajcie kciuki! ♥

Psssst! Zapraszam na tt www.twitter.com/bullishmind