niedziela, 26 czerwca 2016

Dzień jak co dzień, czyli jak ćwiczę, co jem.

Kochane moje, zacznę od zdjęć, bo myślę, że jednak efekty lubimy widzieć, a nie tylko o nich słyszeć lub czytać.

Oto jak zmieniła się moja sylwetka w ciągu 2 miesięcy:


Zmiany nie są ogromne, ale widać je na brzuchu i trochę na udach. Osoby bardziej przy sobie będą widziały zdecydowanie większe efekty podczas zmiany trybu życia na zdrowszy, ponieważ nastąpi spora zmiana wagi. Jednakże osoby takie jak ja, czyli te, które dążą jedynie to skorygowania sylwetki, jej niektórych części (jak niewielka oponka, czy tłuszczyk z wewnętrznej strony ud), zobaczą je zdecydowanie wolniej. Chcę was po prostu ostrzec, byście były cierpliwe :)
Moje efekty są takie jak widać, na brzuchu zmniejszyła się moja mała 'oponka' w dolnej części brzucha i 'zbudowałam' lekkie mięśnie, spadł mi około centymetr z wewnętrznej części ud i pośladki są delikatnie bardziej okrągłe, ale akurat nie mam zdjęcia- to następnym razem ;)

A teraz to, o czym chciałybyście wiedzieć najwięcej, o czym zadajecie mi dziesiątki pytań na twitterze, czyli JAK TO OSIĄGNĘŁAM.

Nie ukrywam, że kluczem do sukcesu jest systematyczna i sumienna praca. Na sukces ten składają się 2 nieodłączne rzeczy: ĆWICZENIA + DIETA. Jeśli będziecie ćwiczyć, ale bez diety- osiągniecie niewiele i odwrotnie również. Oczywiście jakiś efekt będzie, ale przypuszczam, że powolny i zarazem nie taki, który by was satysfakcjonował.

Jak już wspominałam, moja przygoda ze zdrowszym trybem życia trwa dopiero 2 miesiące. Przez ten cały czas pracowałam 7 dni w tygodniu ( i pracuję jeszcze do końca tego miesiąca), więc nie miałam szansy na dobrą dietę, tak więc jeśli chodzi o tą kwestię, mogłam zrobić naprawdę niewiele. Uwielbiam też słodycze i tej przyjemności nie potrafiłam i nie potrafię wciąż się wyrzec, choć staram się przynajmniej zmniejszyć ilość przyjmowanych cukrów. Zrezygnowałam jednak praktycznie całkowicie z pizzy, hamburgerów, kebabów i innych fast-foodów, które uwielbiam. To udało mi się ograniczyć w co najmniej 90%, bo... no raz w miesiącu zdarzy mi się zjeść jakąś zapiekankę :) Poza niezdrowym fast-foodem i smażenizną, całkowicie wykluczyłam ze swojej diety soki i napoje sztucznie barwione. Piję jedynie wodę i 'mikstury', które przyrządzam praktycznie codziennie. Jeśli chodzi o soki, to jedynie takie 100% owoców, które również przyrządzam sama- przepraszam, ale nie ufam etykietkom na kartonach ;D Jeśli chodzi o częstotliwość spożywanych posiłków, staram się to robić bardzo regularnie i dość często, ale w niewielkich ilościach. Jem 'coś' co 2 godziny, ale poza tymi stałymi posiłkami (śniadanie, obiad, kolacja), są to jedynie owoce, sałatki, jogurty itd. Wodę piję tak często jak tylko się da, czyli co chwilę po łyczku. Apropo owoców- staram się jeść ich naprawdę dużo, ponieważ jak dowodzą badania, powinniśmy spożywać ich co najmniej 0,5 kg dziennie, dlatego jem wszystko co mi w rękę wpadnie ;P W kwestii diety narazie udało mi się zmienić jedynie tyle, ale teraz, gdy będę miała trochę wakacji, więcej czasu wolnego, będę mogła skupić się na tym, by posiłki były pożywne i bardzo zdrowe.

Druga istotna kwestia, za którą wzięłam się naprawdę porządnie, czyli ćwiczenia. Na to znajduję czas niemal codziennie. Nie można tragicznie przemęczać ciała, a nasze mięśnie potrzebują odpoczynku i regeneracji, więc ilość godzin musicie dopasować indywidualnie do siebie, na podstawie obserwacji swojego organizmu, ale ja ćwiczę przez 6 dni w tygodniu (niedziela to mój dzień odpoczynku) na siłowni w moim mieście. Każdy z treningów trwa od 1h10min do 1,5h czasu. Nie mam pojęcia czy to długo, czy krótko, ale widocznie mi wystarcza, widocznie tyle potrzebuję. Nie ukrywam, że treningi są dość intensywne i ... UWAGA, to, o co pytałyście najczęściej- co ćwiczę.

No więc, wchodzę na siłownie i... mój trening składa się z 3 części: cardio, model, cardio.
Zaczynam od bieżni- biegam na niej ok. 15 minut.
Następnie wchodzę na orbitrek- 15 minut.
Trzecia pozycja to rowerek- 10 minut.
Tak więc część pierwsza trwa ok. 40 minut i w zupełności wystarczy, by nieźle was upocić i wymęczyć :)
Oczywiście znam już swoje możliwości i obciążenie każdej maszyny ustawiam indywidualnie pod siebie, ale jeśli was to interesuje, to mogę podać obciążenia, które stosuję (choć nie wiem, czy w maszynach różnych firm te obciążenia nie będą różne).

Na bieżni ustawiam na początku 6-7 km/h i robię szybki marsz na tej prędkości przez 10 minut, po czym zwiększam do 9 km/h i wtedy już biegnę.
Orbitrek nastawiam na 4 i zwiększam o jeden co dwie minuty, czyli zaczynając od 4 kończę zazwyczaj na 9.
Rower ustawiam na opcję ,,cardio", uzupełniam w opcjach swój wiek oraz wagę, a w międzyczasie maszyna mierzy mój heart rate (nie wiem jak to nazwać... bicie serca, puls?) i sama dopasowuje obciążenie, które zwiększa co kilka minut.

Następną częścią są ćwiczenia modelujące.
Zaczynam więc od maszyny, na której ćwiczę wewnętrzną stronę ud, na maszynie do tego przeznaczonej, ale nie mam pojęcia jak ona się nazywa, ale jeśli chcecie zobaczyć o co chodzi to > KLIK. Takie ćwiczenie wykonuję ok 10 minut i jest to średnio 5 serii po 20 powtórzeń na obciążeniu 30 kg.
Kolejno zmieniam miejsce i idę na materac. Zaczynam od najprostszego, czyli brzuszków. Wykonuję ok 5 serii po 15-20 powtórzeń. Pamiętam oczywiście o ich prawidłowym wykonywaniu.
Trzecim ćwiczeniem jest ćwiczenie podczas którego leżę na plecach z nogami ugiętymi i powoli unoszę oraz opuszczam miednicę, pamiętając o mocno zaciśniętych pośladkach. Do tego biorę 5 kg ciężarek (z serii tych gumowych, zakładanych na sztangę) i przytrzymując dłońmi, układam na miednicy. Daje mi to dodatkowe obciążenie. Robię 5 serii po 15 powtórzeń.
Ostatnie ćwiczenie to kolejne modelujące pośladki. Ustawiam się na materacu w pozycji "pieska", podpierając się dłońmi i unoszę do góry (w tył) ugiętą nogę. Unoszę ją pulsacyjnym ruchem. Czyli do góry, 3 pulsacje, na dół. I tak powtarzam 5 razy, po czym zmieniam nogę, a potem znowu wracam do poprzedniej. Robię takie krótkie serie z 5 razy na każdą nogę.
Materac zajmuje ok. 20 minut mojego czasu. Po tym wszystkim wracam do cardio, ale jedynie na 10-15 minut i wybieram sobie jakie ćwiczenia chcę wykonywać. Zazwyczaj jest to 5 minut orbit i 5 minut 5, albo 10 minut orbitrek itd. Ostatnia część trwa jedynie 10-15 minut i jest zakończeniem moich ćwiczeń :)

Tak wygląda mój czas spędzony na siłowni. Za każdym razem praktycznie tak samo i zmieniam naprawdę niewiele, chyba że dodaję jakieś drobne elementy, ale to się zdarza rzadko, bo jestem zbyt leniwa ;P heheh

Jeśli chodzi o czas, ćwiczę zawsze wieczorem. Zaczynam ok. godziny 19:00, ponieważ jak już mówiłam, codziennie pracuję i nie mam innej możliwości. Zdecydowanie zdrowsze i efektywne są jednak ćwiczenia z rana, więc jeśli macie możliwość, a na pewno macie, bo właśnie rozpoczęły się wakacje, ćwiczcie z rana! To daje naprawdę dużo energii i pozytywnego nastawienia na cały dzień.

Ja chodzę na siłownię, ale wiem, że nie każdy ma na to pieniądze. Pamiętajcie jednak, że siłownia wcale nie jest niezbędna! Pisałam o tym w poprzednim poście > KLIK. Przecież zawsze możecie pobiegać bez użycia bieżni, pojeździć na zwyczajnym rowerze, a zamiast ciężarków użyć zwykłej butelki z wodą! :) Wystarczy jedynie kawałek miejsca i dobre chęci.

Mam nadzieję, że wiecie już wszystko, co chciałyście wiedzieć apropo tego "Jak udało mi się TO zrobić?!". Jeśli macie jeszcze jakieś pytania- śmiało piszcie ;)

Pssssst! Zapraszam na tt www.twitter.com/bullishmind

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz