czwartek, 26 maja 2016

Nie mam kasy na siłownię! Co robić?

Kochane moje czytelniczki! Głowa do góry! Brak kasy na siłownię to naprawdę niewielki problem. Ja akurat mogę sobie na to pozwolić, ponieważ już pracuję, ale zdaję sobie sprawę z tego, że wiele z was jeszcze się uczy i nie dostaje kieszonkowego lub po prostu woli przeznaczyć je na coś innego. Jasne, to zrozumiałe. Świat się jednak nie wali, bo tak naprawdę, sama uważam, że to trochę zbędny wydatek, gdyż większość ćwiczeń możemy wykonać w domu (nawet bez specjalnego sprzętu) lub na świeżym powietrzu. Ja jednak chodzę, ponieważ potrzebuję dużej motywacji, a ludzie, którzy tam ćwiczą, dają mi to, czego potrzebuję. Patrząc na innych sama mam ochotę dać z siebie więcej, ale teraz nie o tym. Tak jak wspominałam wyżej, na każdą praktycznie partię ciała możemy wykonać ćwiczenia do których nie potrzebujemy żadnych z przyrządów dostępnych na siłowni. Przygotowałam dla was kilka takich ćwiczeń, bo zapewne ciężko jest uwierzyć mi na słowo, dlatego pokażę jak ja ćwiczę, kiedy nie mogę iść na siłownię i jak ćwiczyłam zanim kupiłam karnet. Od razu mówię, że ćwiczenia te nie są żadną ściemą i naprawdę działają, jeśli tylko robicie je regularnie i trzymacie zdrową dietę.

Po pierwsze...
Pływanie, jazda na rowerze i na rolkach, to najlepszy trening cardio, który powoduje spalanie naszej tkanki tłuszczowej. Do tego dołącza się jeszcze bieganie, jeśli ktoś oczywiście lubi, a do tego nie potrzeba już zupełnie niczego- ani rolek, ani roweru, ani basenu :) To naprawdę proste! Nie wiem czy was to zaskoczy, czy też nie, ale wystarczy 40 minut dziennie intensywnego treningu w wyżej opisanych dyscyplinach, aby po dosłownie miesiącu, zobaczyć pierwsze efekty i móc z dumą stanąć na wadze :)

BRZUCH:
1. Kręcenie biodrami- to ćwiczenie wydaje się dziecinnie proste i mało przydatne, ale daje świetne efekty. Jednak musimy pamiętać, aby ruchy były obszerne, a mięśnie brzucha mocno spięte.
Robimy po 15 obszernych obrotów w jedną i w drugą stronę- co najmniej 5 serii na każdą.

2. Brzuszki- to bardzo popularne ćwiczenie modelujące nasze mięśnie brzucha. Ważne jest jednak poprawne wykonanie tego ćwiczenia, ponieważ źle wykonane, nie da żadnego efektu. Mięśnie brzucha oczywiście mocno spięte, dłonie ułożone za szyją, bądź na klatce piersiowej- tak, by było ci najwygodniej. Pamiętaj, by unosić ciało tylko i wyłącznie mięśniami brzucha, NIE kręgosłupem, bo to może się źle skończyć. Wykonując brzuszki nie kładź się za każdym razem na podłożu, muszą to być dość krótkie, pulsacyjne ruchy. Gdy je wykonujesz, zapamiętaj również, by nie rozluźniać mięśni.
Wykonujemy co najmniej 5 serii po 20 powtórzeń.


POŚLADKI:
3. Squady- to inaczej przysiady. Kolejne bardzo proste ćwiczenie, które dobrze trzeba wykonać. Stajemy w rozkroku na szerokość naszych ramion (nie za szeroko) i schodzimy do dołu. Pozycja po zejściu powinna wyglądać tak, jak byś siedziała na krześle. Plecy proste, pośladki mocno spięte i napięte, kolana nie mogą wychodzić za linię palców, więc nie wypychamy ich zbytnio do przodu. Ważne jest, aby po wyprostowaniu się, lekko wypchnąć biodra do przodu i nie "rozpinać" pośladków.
Powinnyśmy wykonywać codziennie przynajmniej 5 serii po 20 powtórzeń.


4. ,,Stówka w pośladkach"- to ćwiczenie, nazwała tak pani która uczyła mnie kiedyś wf'u, więc ja nie zmieniłam nazwy :) Kładziemy się na plecach, ręce wzdłuż tułowia i unosimy biodra jak tylko wysoko się da, ściskając pośladki tak mocno jak byśmy trzymały między nimi stówkę i nie chciały jej upuścić ;) Dla utrudnienia możemy wziąć coś cięższego (np. butelkę z wodą) i ułożyć ją na miednicy, by było trochę ciężej- ja wykonuję to ćwiczenie z pięciokilowym ciężarkiem.
Ćwiczenie powinno być wykonywane w 5 seriach po 20 powtórzeń.


NOGI:
5. Unoszenie nóg- proste jak konstrukcja cepa, prawda? Kładziemy się na boku, podpierając ciało rękami (lub jedną ręką) i dość szybkimi ruchami unosimy nogę do góry i opuszczamy na dół. Należy pamiętać, by pośladki, nogi i brzuch były napięte. Wykonujemy 15 szybkich uniesień, zmieniamy stronę, 15 uniesień na drugą nogę i wracamy do pierwszej.
Wykonujemy 15 powtórzeń po co najmniej 5 serii na każdą nogę.


Wiem, że zapewne znajdą się osoby, które stwierdzą, że ten post nie ma najmniejszego sensu, bo każdy zna te ćwiczenia, ale z doświadczenia wiem, że nie każdy poprawnie je wykonuje, a na wiele się już napatrzyłam, przysięgam. Pamiętajcie, że źle wykonywane ćwiczenia mogą nie tyle nie pomóc, co po prostu zaszkodzić.
Teraz już widzicie, że na każdą partię znajdzie się ćwiczenie, które pomoże wam schudnąć oraz wymodelować wasze ciało. A teraz do dzieła dziewczyny!!! ♥
Przesyłajcie zdjęcia jak ćwiczycie jeśli macie ochotę, wrzucajcie na swoje blogi, piszcie, pokażcie, że potraficie walczyć o siebie, pokażcie, że jesteście piękne!

Pssssst! Zapraszam na tt www.twitter.com/bullishmind

poniedziałek, 23 maja 2016

Jak to się zaczęło? Ćwiczenia pomogły mi wyjść z depresji.

Kochani, moja historia z ,,byciem fit" nie jest zbyt długa, bo zaczęła się około miesiąc temu, ale zaczynając od początku... Historia właściwie nie jest długa. Trzy lata temu byłam modelką i szło mi naprawdę nieźle, ale wszystko dość szybko się skończyło, ponieważ chodziłam wtedy do szkoły, matura zbliżała się dużymi krokami, nie chciałam nic zawalić. Po roku więc zrezygnowałam ze wszystkiego i można powiedzieć, że zapomniałam. Ostatnio jednak sporo się pozmieniało w moim życiu i myślę, że do decyzji o powrocie musiałam po prostu dojrzeć. Kilka miesięcy temu miałam okres załamania, kiedy nie miałam pracy, szkoła tylko weekendowo, więc całymi dniami siedziałam w domu. Totalny no life w każdym negatywnym znaczeniu. Miałam cholerną depresję. Z początkiem kwietnia poszłam do pracy i myślałam, że coś się zmieni, ale praca w sklepie nie jest moim szczytem marzeń, więc wszystko to dobiło mnie jeszcze bardziej. Siedząc za ladą wciąż czuję, że się nie rozwijam, że jedynie mój zegar biologiczny pędzi do przodu, a ja stoję w miejscu. To frustrujące. W tym roku kończę szkołę i teraz już w sumie nic nie trzyma mnie w miejscu. Postanowiłam, że wrócę. ALE... przez te trzy lata przerwy, gdy nie myślałam nawet o powrocie, trochę się "zapuściłam". Tłuszczyku przybyło tu i tam. Wiem, że nie jestem gruba, na szczęście chyba nie mam do tego predyspozycji, ale wiem, że trochę się zaniedbałam. Jeśli chodzi o ćwiczenia to chciałabym głównie zgubić centymetr w udach i na brzuchu, ale o tym kiedy indziej ;) Zaczęłam chodzić na siłownię! Zmotywowałam się i miesiąc temu kupiłam karnet. Pomimo, że po wielu godzinach w pracy jestem wykończona, znajduję siłę, by iść na półtora godziny dziennie na siłownię. Teraz, po miesiącu ćwiczeń, wydaje mi się, że siłownia pomogła mi poniekąd wyjść z depresji. Wszystko dlatego, że ćwiczę dość intensywnie, bo wiem czego chcę, wiem do czego dążę i co najważniejsze- widzę progres. Nie staję przed lustrem i nie użalam się nad sobą mówiąc ,,nie widzę efektów", bo ja naprawdę je widzę. Pomimo, że dzisiaj mija bodajże 28 dzień ćwiczeń, ja widzę już jakikolwiek efekt. Ja po prostu wierzę w siebie i doskonale wiem co chcę osiągnąć. Mam nadzieję, że mi się uda, że również uda mi się zmotywować Was. Trzymajcie kciuki! ♥

Psssst! Zapraszam na tt www.twitter.com/bullishmind